poniedziałek, 6 lutego 2017

Szukając wśród cieni - "Cruel Beauty"

Witajcie Kochani!

Dziś pierwsza od dłuższego czasu recenzja. W dodatku nie byle jaka recenzja, ponieważ na tapetę trafia książka będąca połączeniem mitu o Persefonie oraz Pięknej i Bestii. Gdyby tego było mało, nie została jeszcze wydana w Polsce, ale bez problemu można ją kupić na bookdepository. Mowa oczywiście o książce Rosamund Hodge - "Cruel Beauty". Serdecznie zapraszam :)

Cruel Beauty opowiada o młodej dziewczynie Nyx, która już jako dziecko zostaje przeznaczona na żonę dla okrutnego księcia Ignifexa. Nyx pochodzi z rodu Resurgandi, który od lat próbował zdetronizować Pana Targów i Okazji, a dziewczyna staje się rzeczywistą szansą na wygraną. W dniu 17-stych urodzin dziewczyna przenosi się do zamku arcywroga, gdzie planuje go zniszczyć. Dziewczynę napędza nie tylko strach przed demonicznym mężem, ale też niechęć do siostry bliźniaczki, którą wybrano, jako tą, która pozostanie wolna oraz do ojca, który ją sprzedał. Jednak po dotarciu na miejsce, gdzie ma spędzić resztę życia okazuje się, że nie wszystko jest takie jak się wydawało, a zniszczenie Ignifexa będzie trudniejsze niż myślała. Na drodze dziewczyny staje zamek pełen magicznych pokoi, sługa cień - Shade, książę oraz jej uczucia. Kto tak naprawdę rządzi krainą Arcadii od wieków oraz jak ją wyzwolić?

Nyx jest dziewczyną, która przez całe życie starała się udawać pogodzoną ze swoim losem, ambitną, układną córkę oraz kochającą siostrę, jednak jej serce okrywał mrok. Główna bohaterka mimo wielu lat przygotowań do swojej misji nie została zapoznana z jednym - panowaniem nad emocjami. Nyx w chwili trafienia na zamek zarzuca nas sprzecznymi spostrzeżeniami (tak, to ona jest narratorem) - w jednej chwili panikuje, że jest beznadziejna, w kolejnej pewna siebie próbuje znaleźć sposób na zabicie potwora. Pomijając fakt kompletnego chaosu w jej głowie, dziewczyna jest całkiem inteligentna. Autorka stworzyła bystrą dziewczynę, która jest w stanie poświęcić siebie dla tego w co wierzy, a na dokładkę potrafi być niesamowicie wredna, jeżeli ktoś zalazł jej za skórę. Oczywiście w nie mogło zabraknąć trójkąta miłosnego, jednak okazuje się on dość niestandardowy i oryginalny (kto by pomyślał, że ktoś jest w stanie wymyślić coś oryginalnego w przechodzonym na wszystkie strony trójkącie miłosnym, a tu niespodzianka). Musę przyznać, że od momentu pojawienia się wątku miłosnego wszystko zrobiło się dwa razy bardziej zagmatwane. 

Książę Ignifex, demon o czerwonych, jak rubiny oczach, "ten zły" w książce od początku nie wydawał mi się taki straszny. Szybko go polubiłam, mimo tego wszystkiego, co zrobił. Nie wiem czemu, ale po prostu wydawał mi się prawdziwy i rzeczywisty. Zupełnie inne odczucia wywołał Shade, sługa-cień. Od samego początku widziałam w nim tylko to, co złe i nie raz nie dwa zachodziłam w głowę, kogo naprawdę trzeba zniszczyć. Muszę zaznaczyć, że to tylko moje odczucia po przeczytaniu książki, mam wrażenie, że większość odczyta role tej dwójki zupełnie odwrotnie.

Pozostali bohaterowie również zostali wykreowani, jako postaci z bogatymi osobowościami. Ojciec, który zupełnie nie przejął się losem, który spotka jego jedną córkę. O sposobie w jaki dokonał wyboru, która zostanie przeznaczona księciu uważanego za tyrana nie wspomnę. Siostra matki, której zachowania nie będę opisywać, bo tak mnie odrzuca. Siostra głównej bohaterki - tak słodka, że aż boli,  która okazała się zupełnie inna niż się na początku wydawało. Wszystkie te postaci sprawiają, że bohaterowie są jedną z głównych zalet powieści.

Świat, który wykreowała autorka zwiera całkiem sporą dawkę magii oraz tajemnicy skrywanej przez lata. Naprawdę nie wiem, czy ktoś mógłby domyśleć się zakończenia tej historii, gdyż jest naprawdę genialne. Rosamund Hodge ma zdecydowanie lekkie pióro, mimo że czytałam Cruel Beauty w obcym języku nie miałam problemów ze zrozumieniem, co chciała przekazać, co więcej powieść nie straciła atmosfery baśni (często, gdy autor opiera się na jakiejś baśni lub micie, mniej więcej w połowie książki, tak jakby zapomina na czym miał bazować, a tutaj autorka od początku do końca utrzymała klimat oraz motywy ze źródeł, które wykorzystała).

Cruel Beauty okazało się piękną opowieścią o mroku, który spoczywa w duszy każdego człowieka oraz o pozorach, które utrudniają dostrzeżenie człowieka w człowieku. Rosamund Hodge idealnie połączyła wątki mitu o Persefonie oraz Pięknej i Bestii tworząc niesamowitą całość. Myślę, że któreś wydawnictwo powinno zainteresować się tą książką, gdyż jestem pewna, że zauroczy polskich czytelników. Cruel Beauty otrzymała ode mnie 8/10 gwiazdek. Czy przeczytam kolejną książkę tej autorki? Na pewno! Na półce już cierpliwie czeka Crimson Bound.

Czytaliście Cruel Beauty? A może jakieś inne książki z wątkami mitów lub baśni? 
Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach!
O czym chcielibyście teraz przeczytać - jaką recenzję, a może tag, a może jakiś inny post chcielibyście zobaczyć?

Pozdrawiam cieplutko
Wasza WyśniłamSen

2 komentarze:

  1. Trafiłam na Twój post o Oli i Ottonie, nie wiem, czy wiesz, ale Granice jaki i Stolica już przetłumaczone, a dzieś w oddali majaczy się część piąta;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, czytałam :)
      Tylko czekam aż ktoś w Polsce je wyda ;)

      Usuń

Drogi Czytelniku, będę wdzięczna za każdy komentarz, jaki tu zostawisz! Nie dość, że mnie zmotywuje do dalszego działania to jeszcze pozwoli lepiej poznać niesamowity książkowy świat!